Kochani!

IV edycja Rykowiska przechodzi właśnie do historii. Niespełna kilka godzin po tym wydarzeniu, kiedy emocje nie zagłuszają już obiektywnego spojrzenia wstecz, czas na krótkie podsumowanie tego, co się wydarzyło.

Przede wszystkim ogromny podziw i szacunek dla WSZYSTKICH zawodników, którzy w tych koszmarnych warunkach pogodowych ruszyli na trasy morderczych biegów. I choć „oklepane” nieco stało się stwierdzenie, iż „wszyscy jesteście zwycięzcami”, dla nas, chowających się w cieniu miasteczka biegowego, to prawda absolutna !. Ogromne gratulacje dla finiszujących!. Dla tych, którzy jako pierwsi przekroczyli linię mety, ale nie mniejsze dla tych wytrwałych, którzy do niej dążyli i tych, którzy dotarli. Wszystkich Was, niezależnie od miejsca, które ostatecznie zajęliście, witaliśmy głośnym aplauzem, zarezerwowanym dla herosów. Nie było łatwo. Wiemy, bo Wasze bóle i melanż emocji zbieraliśmy dzielnie na punktach kontrolnych i mecie. Obserwowaliśmy Waszą sportową rywalizację, radość zwycięstwa i wyniku, ale również łzy i osobiste dramaty.

Najszczersze podziękowania dla zawodników, wolontariuszy, sponsorów, partnerów, kibiców. Dzięki, naprawdę wielkie dzięki za to, że nam zaufaliście i wzięliście udział w tym wydarzeniu, tworzonym przez wspólnotę biegaczy.

Dla nas, organizatorów, ludzi zakochanych w swojej pasji, Wasza obecność, uśmiech, nie skrywane w rozmowach i komentarzach zadowolenie, jest nagrodą najwyższą. Nagrodą, wartości której nie jesteśmy w stanie wycenić i którą będziemy pielęgnować w sercach do końca.

I choć w ostatnich dniach przed biegiem zarywaliśmy noce, nie dojadaliśmy, piliśmy energetyki przeklinając ogrom spraw, które musieliśmy dopiąć - dzisiaj, kilka godzin po Rykowisku, myślimy sobie…szkoda, ach szkoda, że to szaleństwo już się skończyło.

Do zobaczenia za rok 😀

fot: Andrzej Ziółek - Fotografia