Nas było pięciu. Ona była jedna. I nigdy nam się nie podobała. Mieliśmy na nią różne spojrzenia. Ot, męski, wybredny gust. Coś trzeba było z tym zrobić. Zanim inni zaczną mówić. I narzekać…

Spotkaliśmy się więc po cichu. W jakimś klubie za rogiem. Ona i My. Patrzyliśmy na nią długo, oglądaliśmy powoli. Nie była w stanie nas zadowolić. To nie był ten wygląd. Coś było za małe, coś tam za duże. Coś niedopieszczone. Potem Michał pokazał nam w necie, jak powinna wyglądać. To był jego ideał. I wtedy nas tknęło…

Głuche stukanie w szkło pustego kufla wyrywa mnie z zamyślenia. Czas iść do domu. Mówili, że w ROCK 69 będzie Big Party, dla mnie było the Bigest.

Jest dobrze. Kierunek barek. Przeciskam się przez tłum rozbawionych gości. To prawdziwy bieg z przeszkodami. Po drodze zaliczam cios z łokcia od tańczącej pary. Tuż przed osiągnięciem celu zyskuję gustowną plamę na mojej koszuli. Poproszę piwo…

II edycja Rykowiska przechodzi właśnie do historii. Niespełna tydzień po tym wydarzeniu, kiedy emocje nie zagłuszają już obiektywnego spojrzenia wstecz, czas na krótkie podsumowanie tego, co się wydarzyło.

Kiedy niespełna 4 lata temu nieśmiało sięgałem po pierwsze w moim życiu buty biegowe, o ultramaratończykach wiedziałem niewiele. Moja wiedza o nich nie była większa niż o biegaczach z plemienia Tarahumara, zamieszkujących Amerykę Środkową. W moim ówczesnym przekonaniu, pierwsi byli grupą ześwirowanych facetów biegających po górach – drudzy podobnie, choć góry zamienili na bezdroża meksykańskich wyżyn. Rok później dotarła do mnie „porażająca” informacja, że w mojej grupie biegowej również są „ześwirowani”. Jakkolwiek by ich zwać, ultramaratończyk był rodzaju męskiego, herosem, piekielnie twardym i nieustępliwym. Był prawdziwym mężczyzną. W wypełnionej tym przeświadczeniem głowie, nie było miejsca na żadne odstępstwo. Nie wiedziałem wtedy, że za 2 lata moja teoria legnie w gruzach i ultramaratończyk stanie się…kobietą.

Narodziny
Jak to mówią, kogo nie ma na facebooku, ten nie istnieje. Rykowisko przychodzi na świat 26 lutego 2015, choć w głowach poczęło się znacznie wcześniej. Rodzi się w radości i w ciszy, w kręgu najbliższych, wpatrzonych z zachwytem w swoje dziecko.

RYKOWISKO 2018