Kochani!

III edycja Rykowiska przechodzi właśnie do historii. Niespełna kilka dni po tym wydarzeniu, kiedy emocje nie zagłuszają już obiektywnego spojrzenia wstecz, czas na krótkie podsumowanie tego, co się wydarzyło.

Przede wszystkim ogromny podziw i szacunek dla WSZYSTKICH zawodników, którzy w tych koszmarnych warunkach pogodowych ruszyli na trasy morderczych biegów. I choć „oklepane” nieco stało się zdanie, iż „wszyscy jesteście zwycięzcami”, dla nas, chowających się w cieniu miasteczka biegowego, to prawda absolutna!. Ogromne gratulacje dla finiszujących!. Dla tych, którzy jako pierwsi przekroczyli linię mety, ale nie mniejsze dla tych wytrwałych, którzy do niej dążyli i tych, którzy dotarli. Wszystkich Was, niezależnie od miejsca, które ostatecznie zajęliście, witaliśmy głośnym aplauzem, zarezerwowanym dla herosów. Nie było łatwo. Wiemy, bo Wasze bóle i melanż emocji zbieraliśmy dzielnie punktach kontrolnych i mecie. Obserwowaliśmy Waszą sportową rywalizację, radość zwycięstwa i wyniku, ale również łzy i osobiste dramaty.

Najszczersze podziękowania dla zawodników, wolontariuszy, sponsorów, partnerów, kibiców i dzięki, naprawdę wielkie dzięki za to, że nam zaufaliście i wzięliście udział w tym wydarzeniu, tworzonym przez wspólnotę biegaczy.

Dla nas, organizatorów, ludzi zakochanych w swojej pasji, Wasza obecność, uśmiech, nie skrywane w rozmowach i komentarzach zadowolenie jest nagrodą najwyższą. Nagrodą, wartości której nie jesteśmy w stanie wycenić i którą będziemy pielęgnować w sercach do końca.

Rykowisko to młody bieg. Staraliśmy się ze wszystkich sił przygotować go jak najlepiej, tak, aby dać Wam absolutną i beztroską radość biegania i uniknąć możliwych potknięć. Nie wszystko jednak wyszło tak, jak zakładaliśmy. Nie ustrzegliśmy się drobnych błędów i niedociągnięć, o czym trzeba powiedzieć głośno, zamiast szeptać w kuluarach. Za to wszystko, co zweryfikowaliście i co Waszym zdaniem było nie tak, gorąco przepraszamy i bierzemy to na siebie, choć czasem powodem były tzw. „czynniki” niezależne od nas. Już dziś możemy zapewnić, że zrobiliśmy pierwsze podsumowanie i jednocześnie obiecać, iż dołożymy wszelkich starań, aby za rok było jeszcze lepiej, jeszcze ciekawiej, jeszcze piękniej.

I choć w ostatnich dniach przed biegiem zarywaliśmy noce, nie dojadaliśmy, piliśmy energetyki przeklinając ogrom spraw, które musieliśmy dopiąć - dzisiaj, kilka dni po Rykowisku, myślimy sobie…szkoda, ach szkoda, że to szaleństwo już się skończyło.

Do zobaczenia za rok. :-)