Wykorzystanie hałasu towarzyszącemu RYKOWISKO do zrobienia jakiegoś „dobrego uczynku” było jednym z naszych priorytetów od samego początku tego zamieszania. Po kilku miesiącach apeli, próśb i namawiania wielu wspaniałych ludzi do robienia wielu wspaniałych rzeczy, w sobotę udało nam się podsumować „akcję”, zamienić kilka słów z Agnieszką i Mateuszem, którym staraliśmy się pomóc i podziękować wszystkim za wkład i zaangażowanie.

"W życiu tak naprawdę liczy się czas, jaki poświęcamy dla naszych przyjaciół, miłości i pasji"

Wielkanocne śniadanie biegaczy i ich rodzin. Było miło, smacznie i zabawnie, ale w takim gronie nie mogło być inaczej.

Dziękujemy, że byliście 🙂

W niedzielę, zamiast cotygodniowego treningu Rykowiska, zorganizowaliśmy spacer połączony ze sprzątaniem naszych leśnych terenów biegowych. Pogoda nie dopisała, ale nic to. Nasza 13 – osobowa grupa (w tym trójka dzieci), w ciągu 2 godzin, w strugach ulewnego deszczu zdołała zebrać …UWAGA !!! - 73 worki śmieci !!!. To nie do wiary, ale przeszliśmy zaledwie 1 kilometr !!!.

"Jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy..."

I ten dzień taki właśnie był. Wigilia spędzona w gronie przyjaciół, w ciepłej, rodzinnej atmosferze. Był Mikołaj, Śnieżynka, renifer Rudolf, były kolędy i prezenty dla dzieci i dorosłych :)

Fotorelacja z Wielkanocnego spotkania przyjaciół Rykowiska. Dziękujemy, że jesteście 🙂

Fundacja Rykowisko.

"W życiu tak naprawdę liczy się czas, jaki poświęcamy dla naszych przyjaciół, miłości i pasji"

Wielkanocne śniadanie biegaczy i ich rodzin. Było miło, smacznie i zabawnie, ale w takim gronie nie mogło być inaczej.

Dziękujemy, że byliście 🙂

Nas było pięciu. Ona była jedna. I nigdy nam się nie podobała. Mieliśmy na nią różne spojrzenia. Ot, męski, wybredny gust. Coś trzeba było z tym zrobić. Zanim inni zaczną mówić. I narzekać…

Spotkaliśmy się więc po cichu. W jakimś klubie za rogiem. Ona i My. Patrzyliśmy na nią długo, oglądaliśmy powoli. Nie była w stanie nas zadowolić. To nie był ten wygląd. Coś było za małe, coś tam za duże. Coś niedopieszczone. Potem Michał pokazał nam w necie, jak powinna wyglądać. To był jego ideał. I wtedy nas tknęło…

Głuche stukanie w szkło pustego kufla wyrywa mnie z zamyślenia. Czas iść do domu. Mówili, że w ROCK 69 będzie Big Party, dla mnie było the Bigest.

Jest dobrze. Kierunek barek. Przeciskam się przez tłum rozbawionych gości. To prawdziwy bieg z przeszkodami. Po drodze zaliczam cios z łokcia od tańczącej pary. Tuż przed osiągnięciem celu zyskuję gustowną plamę na mojej koszuli. Poproszę piwo…

Kiedy niespełna 4 lata temu nieśmiało sięgałem po pierwsze w moim życiu buty biegowe, o ultramaratończykach wiedziałem niewiele. Moja wiedza o nich nie była większa niż o biegaczach z plemienia Tarahumara, zamieszkujących Amerykę Środkową. W moim ówczesnym przekonaniu, pierwsi byli grupą ześwirowanych facetów biegających po górach – drudzy podobnie, choć góry zamienili na bezdroża meksykańskich wyżyn. Rok później dotarła do mnie „porażająca” informacja, że w mojej grupie biegowej również są „ześwirowani”. Jakkolwiek by ich zwać, ultramaratończyk był rodzaju męskiego, herosem, piekielnie twardym i nieustępliwym. Był prawdziwym mężczyzną. W wypełnionej tym przeświadczeniem głowie, nie było miejsca na żadne odstępstwo. Nie wiedziałem wtedy, że za 2 lata moja teoria legnie w gruzach i ultramaratończyk stanie się…kobietą.

II edycja Rykowiska przechodzi właśnie do historii. Niespełna tydzień po tym wydarzeniu, kiedy emocje nie zagłuszają już obiektywnego spojrzenia wstecz, czas na krótkie podsumowanie tego, co się wydarzyło.

RYKOWISKO 2018